Zastanawiam się, co czują dzisiaj członkowie wspólnot chrześcijańskich, powstałych w wyniku działalności misyjnej bądź nauczającej Ekmana? Tym bardziej, że ich lider i nauczyciel ogłosił, że przejście na katolicyzm jest jego „prywatną decyzją”.
Żeby dobrze przewodzić, trzeba mieć szacunek dla samego siebie, ale z drugiej strony być normalnym człowiekiem, bez przesadnej tytułomanii, dystansu i religijnej gadki, bez przesadnie duchowych wpisów na facebooku.