Jest coś barbarzyńskiego w porównywaniu piękna kobiet. I, jak każde barbarzyństwo, jest to w jakiś sposób pociągające. A wybory miss są już zupełnym fetyszem.
Podobno marzeniem kobiet nie jest rycerz na białym rumaku, ale odpowiedzialny i kochający mąż (a do tego najlepiej troskliwy tata – niestety dziś to tylko opcja). A o czym marzy „kochający mąż”?
To wspaniały przykład prostej, męskiej refleksji: jestem mężczyzną, więc będę mężczyzną. Możecie się śmiać lub nie, ale ostatnio taka właśnie myśl bywa dla mnie źródłem zachęty. Zaraz wytłumaczę, dlaczego...