Czyli „porządek musi być”. Po dwóch tygodniach oswajania się z nową sytuacją zauważyliśmy, że i nasz syn potrzebuje się oswoić. Nie tylko z nami, ale też z rytmem dnia.
To nie koniec, to początek – odkryliśmy z A. po paru dniach spędzonych z Fi. w domu. A początki bywają trudne, zwłaszcza że trudno się odciąć od pracy i trudno dopilnować intymności.
Położyłem rękę na główce i powiedziałem: - Błogosławię cię, Filemonie, w imieniu Jezusa i ogłaszam, że będziesz zdrowy, silny i mądry i będziesz bożym mężem, będziesz zawsze odważny i sprawiedliwy.
Dziecko z pewnością potrafi „nauczyć” dorosłego wielu rzeczy. Wprawdzie nie podaje wiedzy, nie wskazuje drogi wnioskowania, ale całym sobą mówi o powrocie do prostoty.
Przeszedłem małą, nieśmiałą próbę emocji i szybkiego powrotu do domu - na wypadek, gdyby A. już rodziła. Po jej telefonie zdawało mi się, że to coś poważnego, że może JUŻ (??), więc zamiast pedałować do domu, wcisnąłem się z rowerem do metra...
Już kilka osób zadało mi to pytanie: - A czujesz się już przygotowany do bycia tatą? - I słyszę w ich głosie raz nutę szczerej troski, raz ironiczną podpuchę.